#dzikiblog

Wspinaczkowe inspiracje Darii Brylovej

Daria Brylova

Daria Brylova

Zastanawialiście się kiedyś, co sprawia, że macie ochotę iść na trening? Albo zrobić jeszcze jedną wstawkę w drogę? Zrobić o jedno więcej powtórzenie na drążku? Dziś chciałabym opowiedzieć Wam o moich wspinaczkowych inspiracjach. Są to moje największe źródła motywacji do treningów, wspinania i po prostu życia.

Inspirują mnie… Porażki.

Dają mi sporą dawkę motywacji, o wiele większą, niż sukcesy i powodzenia. Po tym, jak mi dobrze pójdzie na zawodach albo udaje się poprowadzić trudną drogę czuję satysfakcję i zadowolenie z siebie. Kiedy zrobiłam drugie kobiece przejście drogi Czekając na Godoffa, mogłam już następnego dnia zacząć pracę nad trudniejszymi kombinacjami albo wybrać kolejny trudny projekt. Jednak tego nie zrobiłam i w mamutowej pojawiłam się dopiero w następnym sezonie. Dlaczego? Bo czułam się zrealizowana, czułam, że już nic nie muszę, że dałam z siebie wszystko i teraz zasłużyłam na odpoczynek. Natomiast kiedy na początku tego roku nie dostałam się do finału w Blocomasters, przez to, że nie byłam w stanie pokonać kilka bardzo siłowych baldów, mimo wyprucia i zmęczenia już następnego dnia byłam gotowa rozpocząć treningi i nadrabiać zaległości siłowe. Czułam ogromny przypływ energii, chciałam wspinać się lepiej, chciałam udowodnić sobie, że stać mnie na rywalizacje z silniejszymi ode mnie dziewczynami. Podobne podejście mam do rzeczy, które mi nie wychodzą. Najczęściej są to elementy treningu wspinaczkowego m.in. ćwiczenia, triki, ruchy na drodze albo boulderze. Jeśli jest coś, co mnie blokuje we wspinaniu, to właśnie ta rzecz staje się moim motywatorem i inspiracją.

Moja wspinaczkowa “inspiracja” - 39 miejsce na pierwszych juniorskich mistrzostwach świata :) Na drodze numer jeden starczyło mnie tylko na 6 przechwytów :)
Moja wspinaczkowa “inspiracja” - 39 miejsce na pierwszych juniorskich mistrzostwach świata :) Na drodze numer jeden starczyło mnie tylko na 6 przechwytów :)

Osoby, które się nie poddają.

Ci, którzy walczą na trudnych (dla nich) drogach, i nie odpuszczają, mimo że sukces nie jest blisko. Alpiniści, którzy po walce z trudną pogodą w górach wracają i znów próbują zdobyć szczyt. Wspinacze, którzy za swój projekt wybierają drogę, która im “nie leży”. Wszyscy ci, którzy spotykają wiele przeciwności, ale starają się osiągnąć cel mimo wszystko.

Moi podopieczni.

W tym roku trenuję tylko grupę dziecięcą, musiałam zrezygnować z treningu dorosłych. Ale wciąż mam okazję pomagać wielu ludziom w kwestiach treningowych, czasami zdarza mi się poprowadzić za kogoś zajęcia na ścianie. Ta grupa ludzi jest dla mnie ogromną inspiracją. Świadomość tego, że ktoś ufa moim umiejętnościom, doświadczeniu i obserwacja postępów i progresu tych osób niesamowicie mnie motywuje. Nieraz prowadząc trening dla takiej grupy mam ochotę złapać za buty wspinaczkowe, worek i wspinać się razem z nimi.

Daszka i jej wspinaczkowa grupa dziecięca
Daszka i jej wspinaczkowa grupa dziecięca

Moi znajomi.

Czasami zastanawiam się po co się wspinam. Znaleźć odpowiedź na to pytanie pomagają mi moi znajomi i bliscy. Dużo mi daje do przemyślenia ich zapał, chęci, sukcesy i drogę jaką obrali by osiągnąć swoje cele. Oni nie potrzebują na siłę szukać sensu, rozwijają się bo po prostu kochają wspinanie. Ta miłość jest źródłem wszystkich odpowiedzi i tego ciągle się od nich uczę.

Daria Brylova i Ida Kupś
Daria Brylova i Ida Kupś

Wspinające się kobiety.

Mam zaszczyt być świadkiem historycznych momentów w  kobiecym wspinaniu. Kiedy zaczynałam się wspinać, wspinaczki, które mogły w swoje kajety wpisać drogi o trudności 9a można było policzyć na palcach jednej ręki. Żadna dziewczyna nie pokonała wówczas boulderu o trudnościach 8B+. Przez te kilka lat bardzo wiele się zmieniło. Przejścia takich wspinaczek jak Angely Eiter, Margo Heys, Anak Verhoven, Ashimy Shiraishi, Alex Puccio i wielu innych wzbudzają we mnie wielki szacunek i oczywiście bardzo inspirują.

Dwie wspaniałe wspinaczki: Angela Eiter i Alex Puccio
Dwie wspaniałe wspinaczki: Angela Eiter i Alex Puccio

Odpoczynek.

Resty są ważne. Pod względem psychicznym również. Kiedy moja głowa i mięśnie są wypoczęte, zregenerowane, to czuję ogromną chęć do wspinania i też czerpie wtedy z tego procesu najwięcej satysfakcji. Przerwa od treningów pozwala odpocząć, poczuć tęsknotę, odnaleźć nowe źródła energii do wspinania. Niezależnie od tego czy to jest przerwa po sezonie, na którą decydujecie się samodzielnie, czy wymuszona przerwa wywołana przykrą kontuzją - prawdopodobnie sprawi, że wrócicie do wspinania zmotywowani jak nigdy w życiu.

Jest mnóstwo rzeczy, które mnie inspirują we wspinaniu. Im dłużej się wspinam tym więcej ich dostrzegam. Tę listę mogłabym przedłużyć o wiele pozycji, ale na ten moment te 6 działają na mnie najbardziej.

Czym są wasze wspinaczkowe inspiracje? Piszcie w komentarzach! :)


Daszka


ODWIEDŹ FANPAGE DARII!

Koszyk

Twój koszyk jest pusty.

Dokonaj swoich pierwszych zakupów