#dzikiblog

Daria Brylova i jej relacja z Zako Boulder Power

Daria Brylova

Zwykle wracając z wyjazdu myślę sobie “i co teraz?” - w kontekście treningu dosłownie nie wiem co ze sobą zrobić - wracać do projektów w Polskich skałach? Ładować na panelu? Odzyskiwać utraconą w skałach moc? Skupić się na boulderach? Czasówkach? Może zacząć ładować pod Olimpiadę? Może rest? ...

Na szczęście tym razem wątpliwości nie było - ok 2 tygodni temu wraz ze Stefanem Madejem siedząc w Rodellarskim barze na kempingu, wysłaliśmy zgłoszenie na Puchar Polski w boulderingu w Zakopanem, który się odbywał półtora tygodnia po moim powrocie z “westa”. Postanowiliśmy, że bierzemy knee pady i przy okazji zawodów zrobimy zawody w konkurencji haczenia kolan :)

Plan był prosty - powrót do Krakowa i dwa dni restu które się skróciły do jednego, bo zwyczajnie mogłam wytrzymać ;) . A więc jeden dzień resta i zaczynamy “powrót do panelowej formy”, a raczej żałosne próby odzyskania jakiejkolwiek siły. Kłopoty prześladowały mnie od samego początku -  podczas pierwszego treningu “przegięłam” z bańką i odezwała się starą kontuzja barku, na ostatnim treningu przed zawodami nadwyrężyłam mięsień w szyi, a w dniu zawodów obudziłam się z gorączką i bólem w gardle.

Jednak odpuszczanie zawodów było wykluczone - starty w Zako Boulder Power były dla mnie czymś bardzo ważnym i pamiętnym - to były moje pierwsze “polskie” zawody. Wystartowałam na nich parę dni po przeprowadzeniu się do Krakowa i po kilkumiesięcznej przerwie, podczas której postanowiłam, że do wspinania już nie wrócę... Obserwowanie wówczas Polskiej czołówki walczącej na profesjonalnie ułożonych problemach w centrum Zakopanego dało mi tak ogromną dawkę motywacji, że o porzucaniu wspinania nie było mowy - obiecałam sobie za rok znaleźć się wśród finałowej 6tki. Obietnicy, oczywiście, dotrzymałam :)

Ale wrócę do relacji z tegorocznej edycji. Przyjeżdżamy na Równię Krupową, gdzie tym razem była umieszczona nowa ściana PZA, zapisując się w biurze zawodów dostaję startowy numerek 13… Mówią, że nieszczęścia chodzą parami...  U mnie mnożyły się przez pączkowanie :) Na szczęście mega-flow i jak zwykle dobry klimat zawodów pozwoliły mi w eliminacjach zająć 2 miejsce, i zapominając o “znakach od losu” pojechać na kwaterkę aby nabierać siły przed kolejną rundą.

Daria Brylova na Zako Boulder Power
Szczęśliwy zeskok po zrobieniu eliminacyjnego balda ;)

Poranek przed półfinałem był naprawdę ciężki - stan mojego przeziębienia nieco przekroczył moje oczekiwania i mocno się zastanawiałam nad tym czy nie powinnam jednak zrezygnować. Ostatecznie przekonałam się do startu, gdy zobaczyłam wspaniałą strefę z ciepłą herbatą i dachem nad głową (a był bardzo przydatny ze względu na lejący non-stop deszcz). Ostatecznie udało się zmobilizować i dać z siebie wszystko - w półfinale zrobiłam 3 bouldery i na czwartym byłam bardzo blisko TOPu. Taki wynik pozwolił mi na awans do finału z 1 pozycji. Po finale zajęłam ostatecznie drugie miejsce, pokonując dwa bouldery w dwóch próbach. Finał przebiegł bardzo sprawnie, problemy były naprawdę świetne i pozwoliły wyodrębnić najlepszych. Po dwudniowej walce z zimnem, przeziębieniem i wymagającym wspinaniem nie miałam siły nawet żeby się cieszyć, a do treningów wróciłam dopiero po paru dniach leżenia w łóżku.

Daria Brylova na Zako Boulder Power
Momenty koncentracji w finale ;)

Nie mogłam się doczekać powrotu do zdrowia przede wszystkim dlatego, że pragnęłam “złapać” ostatnie dni dobrej pogody i powspinać się w skałach z liną. Dwie wizyty w moich ulubionych rejonach - Pochylec oraz Jaskinia Mamutowa poskutkowały dwoma super-projekcikami, które (o ile pogoda dopisze) być może padną zanim przyjdzie zima ;)

Daria Brylova w Jaskini Mamutowej
Nocne sesje w Jaskini Mamutowej

Po sezonie w którym koncentrowałam się głównie na wspinaniu w skałach, zaczęłam bardzo doceniać swoją umiejętność świadomego podchodzenia do swoich słabych stron. Wiedząc czym są moje “słabe punkty”, byłam w stanie pracować nad nimi podczas treningu na ścianie, a następnie obserwować progres na drodze. Tak też robię i teraz - czekając na “okno pogodowe”, wzmacniam dwójki i przybloki, oraz pracuję nad dalekimi ruchami po oblakach ;) Trzymajcie kciuki!

Daria Brylova podczas treningu
Szlifowanie “słabych stron” na treningu

Pomijając fakt, że w Krakowie ciągle pada, cieszę się, że lato się skończyło - bardzo lubię jesienny klimat. Moim sposobem na te “gorsze” dni jest kurtka przeciwdeszczowa, rower, który od niedawna jest moim ulubionym środkiem transportu, dobre jedzenie (ostatnio przepadam za kuchnią wegetariańską) i myśli o nadchodzących sesjach boulderowych w skałach! :) Rok u mnie zapowiada się bardzo aktywny - nowa praca, studia, zajęcia na ściance z dzieciakami. Czasami jest ciężko zmieścić wszystkie obowiązki w 24 godzinach, ale aktywny tryb życia sprawia mi sporo radości i daje dużo motywacji :) Jak wiele wokół mnie się dzieje, to czuję, że żyję :)

Kończę tego posta i lecę spać - o 7 rano czeka na mnie pierwszy trening, później praca, trening z dziećmi i kolejny trening ;) Nie ma lekko!

Życzę Wam miłej jesieni i dużo energii przed nadchodzącą zimą ;)

Daszka


ODWIEDŹ FANPAGE DARII!

Koszyk

Twój koszyk jest pusty.

Dokonaj swoich pierwszych zakupów